Szkice potraw z Indonezji

  • rendang wyrozniajacy

Hej, witajcie po długiej przerwie! Wiecie już zapewne, że jestem w Indonezji do czerwca 2018, stąd przerwa w publikowaniu i malowaniu. Choć jak widać nie do końca, a to dlatego, że jednak chęć malowania jest silniejsza ode mnie. Co prawda nie maluję tutaj tak, jak to robiłem wcześniej, ale mam kontakt z farbami, co mnie bardzo cieszy. W tym wpisie chciałbym podzielić się z Wami moimi doświadczeniami z Indonezji, ale tylko tymi związanymi z malowaniem.

Moje materiały

Do Indonezji zabrałem ze sobą moją podróżną metalową paletę z farbami i kilka pędzli. Wiedziałem, że papier kupię na miejscu, więc go nie taszczyłem ze sobą. Na miejscu okazało się jednak, że papiery, których używam (Arches lub Fabriano) są tutaj bardzo drogie, tak samo zresztą farby Winsor&Newton (3 razy droższe niż u nas!), więc dobrze, że przynajmniej je wziąłem ze sobą. Stwierdziłem później, że w sumie może to i dobrze, trochę odpocznę, a zamiast tego będę sobie szkicował. I tak postanowiłem, że kupię sobie szkicownik. Jeden kupiłem, dwa kolejne dostałem.

Bandung Sketchwalk

W międzyczasie rozglądałem się tu za kimś, kto też maluje. Byłem pewien, że są tu osoby zainteresowane Urban Sketchingiem, w końcu Bandung to wielkie miasto (prawie 2,5 mln ludności). Zrobiłem małe rozeznanie i okazało się, że jest tu prężnie działająca grupa Bandung Sketchwalk. Zrzesza ona miłośników Urban Sketchingu. Wszyscy spotykają się w każdą pierwszą niedzielę miesiąca w zaplanowanym miejscu i wspólnie szkicują około 3 godzin. Po szkicowaniu zbierają się w jednym miejscu, komentują swoje prace, wybierają najlepszą i zawsze zwycięzca dostaje jakiś upominek.

Niewiele myśląc napisałem do tej grupy na Facebooku. Dostałem od razu miłą wiadomość z informacją o najbliższym spotkaniu. Niestety na pierwsze spotkanie nie dotarłem, bo w tym czasie przeprowadzałem się z hotelu do mieszkania, ale dotarłem miesiąc później. 

Stone Garden

Spotkania z grupą i wspólne szkicowanie w różnych miejscach to wspaniałe doświadczenie. Dla mnie podwójne, bo mogę sobie i poszkicować, i poćwiczyć język. Spotykamy się nie tylko podczas oficjalnych spotkań raz w miesiącu, ale też w inne dni, kiedy akurat mamy wolny czas.

Jedno z takich spotkań odbyło się w pięknym miejscu – Stone Garden. To górzysty teren, z którego roztaczają się piękne widoki. Nie zabrakło polskiego akcentu. Jak zdobywać szczyty, to tylko z flagą. Wiecie, że flagi Polski i Indonezji są takie same, tylko mają odwrócone kolory? Spędziliśmy na szczycie około 3 godzin. Każdy znalazł sobie mniej lub bardziej przytulne miejsce do szkicowania. 


Siedzenie 3 godziny na szczycie góry, w pełnym tropikalnym słońcu doprowadziło mnie do spalenia (co zobaczyłem dopiero po powrocie wieczorem). Słońce tutaj jest bardzo zdradzieckie, niby jest pochmurno, niby tego słońca się nie czuje, a potem się okazuje, że człowiek cały czerwony. Ale było warto, bo widoki piękne i bardzo przyjemnie maluje się w plenerze. O umówionej godzinie zebraliśmy się pod altanką, gdzie dyskutowaliśmy o naszych pracach. Zebrani mnie zaskoczyli, bo zdecydowali, że mój szkic jest najlepszy, więc dostałem gratulacje i upominek (książkę). Później obowiązkowo pamiątkowe zdjęcia i jak codziennie zaczął lać deszcz (teraz jest tu pora deszczowa), więc ruszyliśmy do domów.

Szkice potraw

Zaprzyjaźniłem się z kilkoma osobami, z którymi spotykamy się też poza planowanymi miesięcznymi spotkaniami wszystkich. W trakcie spotkań okazało się, że nadal nie przepadam za malowaniem architektury (to nie było odkrywcze), ale też odkryłem, że lubię szkicować jedzenie (a to już coś nowego). Nie wiem dlaczego, ale szkicowanie jedzenia sprawia mi przyjemność nie mniejszą, niż samo jedzenie. Mój szkicownik wypełnia się szkicami indonezyjskich potraw.

Etapy szkicowania

Każdy z tych szkiców powstawał tak samo. Kolejne etapy są następujące:

  1. Szkic ołówkiem – używam ołówka 2b, szkicuję bardzo ogólne zarysy obiektów, tylko proste kształty, prostokąty, okręgi. Na tym etapie rozmieszczam tylko poszczególne przedmioty na kartce, ustalam sobie kompozycję. Nie dodaję żadnych szczegółów.
  2. Cienki kontur – na bazie mojego ołówkowego szkicu, kiedy wiem już, co gdzie ma być, rysuję czarny kontur. Do tego używam wodoodpornego cienkopisu Micron 03. Na tym etapie nadaję już kształt poszczególnym elementom. Jeśli przedmioty na siebie zachodzą, zaczynam rysowanie od tych, które są najbliżej.
  3. Gruby kontur – tym samym Micronem (bo akurat grubszego nie mam), dodaję grubszy kontur na przedmiotach. Linie, które są wewnątrz przedmiotów, zostawiam w spokoju. W ten sposób mam zróżnicowanie linii, są i grubsze, i cieńsze, więc całość wygląda ciekawiej. 
  4. Kolory – nanoszę kolory warstwami. Najpierw jaśniejsze, później ciemniejsze. Przed każdą następną warstwą czekam, aż poprzednia dobrze wyschnie. Zwracam uwagę na dobór kolorów i odpowiednie kontrasty.
  5. Brush Pen – używam brush pena do dodania grubych linii tu i tam, głównie pod obiektami, żeby stworzyć imitację mocnego cienia.
  6. Napisy – dodaję napisy, głównie nazwę potrawy, czasem miejsce, gdzie ją kupiłem i malowałem oraz datę. Do tego jakieś krótkie notki w różnych miejscach na stronie. 

Filmy

Zostałem poproszony o nagranie tego, jak maluję takie szkice. Tutaj ciężko było z nagrywaniem, bo co prawda wziąłem ze sobą aparat, ale nie wziąłem statywu. Ale skoro jest zapotrzebowanie, to postanowiłem kupić jakiś prowizoryczny statyw i nagrać filmiki. Warunki do malowania mam tu kiepskie, światło też nienajlepsze, ale myślę, że jest dobrze. Filmy są co prawda po angielsku, ale dodałem polskie napisy, które możecie włączyć. Miłego oglądania! Pozdrawiam! 

 

Spodobał Ci się wpis? Udostępnij innym! Dziękuję! Share on FacebookPin on PinterestShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn
Autor | 2017-12-02T18:27:25+00:00 21 listopada 2017|Kategorie: Filmy, Na marginesie, Porady, Szkicownik, Techniki malowania|Tags: , , , , , |