Jeśli masz więcej pytań, możesz mi je śmiało zadać pisząc na: info@akwarelami.pl. Na maile odpowiadam w czwartki i niedziele.

Mam listę filmów, które chciałbym zrobić i zawsze możesz dać mi znać, co chciałabyś/chciałbyś zobaczyć i to dopiszę. Nie znaczy to, że szybko taki filmik zrobię, bo mam jakiś tam swój plan, ale wszelkie pomysły są bardzo mile widziane.
Przyjmuję zlecenia, ale tylko na prace w stylu botanicznym.

Tak, oryginały i wydruki sprzedaję w moim sklepie Etsy. Pracuję też nad tym, aby moje produkty były do kupienia na tej stronie.

Od czerwca 2012 roku.

Teraz nie. Kiedyś malowałem olejami i rysowałem. Teraz mój pokój jest za mały i nie mam warunków, żeby malować olejami, ale czasami bardzo za nimi tęsknię i wrócę do nich jak będzie taka możliwość (ale nie przestanę malować akwarelami). Czasami rysuję cienkopisami.

Na mojej starej stronie miałem w galerii osobną zakładkę „inne media”, gdzie pokazywałem moje obrazy (i nie tylko) nieakwarelowe. Tę stronę chcę poświęcić wyłącznie akwareli, dlatego nie zrobiłem w portfolio takiej zakładki, a jedynie poniżej przedstawiam kilka przykładów:

Staram się jak mogę. Moje filmiki mają napisy, które zawsze możesz włączyć. Napisy są w językach polskim i angielskim. Jeśli widzisz napisy angielskie, możesz je zmienić na polskie. Wszystkie opcje są zawsze dostępne w prawym dolnym rogu filmu na YouTube. Co więcej, w większości moich filmów informacje o kolorach, papierze i inne są podane w pierwszych sekundach filmu, ale niestety wiele osób omija początek.

Linki do ściągnięcia szkicu i czasem zdjęcia oryginalnego, znajdują się zawsze w opisie filmu pod nim. Zawsze możesz tam je znaleźć. Jeśli nie ma tam linku do szkicu, to znaczy, że nie mam szkicu. Opis filmu znajduje się pod filmem w sekcji „pokaż więcej”. Jeśli masz jakieś problemy ze ściągnięciem pliku, jeśli linki nie działają, zawsze możesz napisać mi mail.

Szkice do pobrania udostępniam też na tej stronie. Przy każdym tutorialu, zaraz pod materiałami, a przed filmem, znajdziesz link „Pobierz szkic”.

Adobe Premiere i Movavi.

Używam aparatu Nikon D5100.

Jest kilka rzeczy do przeanalizowania:

  1. Farby z serii profesjonalnej są zawsze lepsze od serii studenckiej. Kolory są żywsze i czystsze.
  2. Jeśli to możliwe, staraj się używać kolorów jednopigmentowych. Jeden pigment = jeden kolor. Dwa pigmenty = dwa kolory itd. Jeśli się zastanowisz nad tym, zauważysz, że mieszając dwa kolory złożone z dwóch pigmentów, tak naprawdę mieszasz ze sobą 4 kolory, co może prowadzić do mętnych kolorów.
  3. Staraj się mieszać nie więcej niż 3 kolory. Im więcej kolorów mieszasz, tym brudniejsze się stają.
  4. Jeśli to możliwe, staraj się używać farb transparentnych. Farby kryjące nie są zazwyczaj tak żywe, jaskrawe jak transparentne.
  5. Często podczas malowania czyść pędzel. Nawet jeśli używasz ciągle tego samego koloru, czyść pędzel tak często, jak to możliwe.

Oczywiście możesz dodać jaśniejszy kolor do ciemniejszego, ale wyobraź sobie bardzo ciemny fiolet i żółty. Jeśli dodasz trochę żółtego do fioletu, zmiana będzie ledwie widoczna. Im więcej żółtego będziesz dodawać, tym bardziej będzie widoczna zmiana, ale ciężko będzie dojść do czystego żółtego. Z drugiej strony, potrzebujesz tylko odrobiny fioletowego, żeby zauważyć różnicę po dodaniu do żółtego. Potrzebowałabyś o wiele więcej żółtego koloru do zmiany fioletowego niż odwrotnie. Oczywiście to możliwe, ale dodając ciemny do jasnego jest łatwiej.

To zależy od papiery, jaki używasz i konkretnego płynu maskującego. Niektóre papiery są delikatniejsze i coś takiego może się wydarzyć. To może się też zdarzyć, jeśli 1) płyn jest stary 2) płyn jest zbyt mocno rozcieńczony 3) płyn był za długo na papierze. Na taką kędzierzawą teksturkę Billy Showell ma następującą receptę: połóż na dane miejsce listek ręcznika papierowego i potrzyj to miejsce używając na przykład bardzo gładko oszlifowanego kamienia szlachetnego (lub czegoś innego o takich gładkich kształtach). Powierzchnia powinna stać się gładsza.

Niestety nie znam takiego sposobu. Możesz jedynie zostawić sobie ten pędzel do nakładania płynu następnym razem. Musisz być świadomy, że taki problem może się pojawić i dlatego do nakładania płynu nie używa się dobrych pędzli. Nigdy. Kup tanie pędzle, które po użyciu będziesz mógł wyrzucić, jeśli nie będą już użyteczne.

Jest jednak pewien sposób, który pomaga zapobiec sklejaniu włosia i utrzymać pędzel dłużej w dobrym stanie. Mydło. Najpierw zamocz pędzel w wodzie, następnie potrzyj włosiem kilka razy o zwykłe mydło i dopiero wtedy zanurz pędzel w płynie maskującym. Nanieś płyn tam, gdzie trzeba i wyczyść pędzel w wodzie. Znowu przejedź kilka razy po mydle, zanurz w płynie i kontynuuj. I tak za każdym razem. Mydło utworzy barierę ochronną i płyn maskujący nie przedostanie się do włosia lub przedostanie się w minimalnej ilości. Taki zabieg nie wpływa w żaden sposób na papier.

Trudno ocenić dokładnie, ale niezbyt dużo. Powiedziałbym, że może maksymalnie 20% wody. Jeśli dodasz zbyt dużo wody, płyn wsiąknie za mocno w papier i przy ściąganiu może zedrzeć jego powierzchnię. Miej również na uwadze, że jeśli chcesz rozcieńczyć płyn maskujący, nie wlewaj nigdy wody do buteleczki z płynem. Przelej trochę płynu do innego pojemniczka i dopiero tam dodaj wodę.

Może być wiele powodów przez które płyn maskujący zdziera papier. Poniżej wymienię kilka punktów do przemyślenia:

  1. Płyn maskujący zbyt długo był na papierze. Zazwyczaj trzymam płyn maskujący nie dłużej niż dzień, dwa, maksymalnie trzy. Zazwyczaj zdejmuję go tak szybko, jak to tylko możliwe. Jeśli jest tam zbyt długo ryzykujemy, że przy zdejmowaniu zedrze powierzchnię papieru.
  2. Płyn maskujący był stary. Po jakimś czasie, szczególnie jeśli do płynu dostaje się powietrze, staje się on bezużyteczny.
  3. Płyn maskujący był zbyt rzadki. To ma miejsce, jeśli używasz wody do rozcieńczania płynu. Jeśli dodasz zbyt dużo wody, płyn maskujący wsiąknie zbyt mocno w papier i zerwie jego powierzchnię podczas ściągania.
  4. Papier nie lubi tego płynu maskującego. Niektóre papiery są bardziej odporne na płyn niż inne. Niektóre są bardzo miękkie i delikatne i po protu nie tolerują płynu maskującego.
  5. Określony płyn maskujący nie współgra z określonym papierem. Czasami zarówno papier jak i płyn są nowe i dobrej jakości, ale po prostu się nie lubią. Płyn maskujący może bardzo dobrze sprawdzać się na jednym papierze, a na innym o wiele gorzej.

Jestem pewien, że wiesz, że to zależy. Poniżej przedstawiam sześć obrazów z różnym czasem malowania, żeby dać Ci jakieś mniej więcej pojęcie na ten temat.

3 godziny

6 godzin

10 godzin

20 godzin

30 godzin

40 godzin

Kiedyś zawsze leżał płasko i miałem problem z plecami po kilku godzinach. Teraz zawsze mam pod kątem i ból pleców minął.

Jeśli chodzi o malowanie, nie znoszę stwierdzenia, że coś się „powinno” albo „nie powinno”. Każdy robi to, co uważa dla siebie za najlepsze, a inni mogą ewentualnie doradzić, ale nie mówić, że tak się powinno albo nie. Jeśli znanym malarzom ktoś kiedyś powiedziałby, że nie powinni malować tak, czy inaczej, to cały czas wszyscy malowaliby tak samo i nie byłoby tylu kierunków w sztuce. Jeśli lubisz malować ze zdjęć, rób to. Jeśli Ci to pomaga, rób to. Nikt przez to nie cierpi. Moim zdaniem, jeśli coś Ci pomaga, to po protu tego używaj, rób to, dlaczego nie. Nie ma absolutnie niczego złego w malowaniu ze zdjęć i ja też maluję ze zdjęć. Spróbuj namalować wieloryba z natury. Powodzenia! Nawet jeśli zaczynam malować kwiaty z natury, zawsze robię dziesiątki zdjęć, żeby później mieć się do czego odnieść, bo kwiaty mogą zwiędnąć zanim ja skończę malować. Oczywiście jest wiele zalet w malowaniu z natury: możesz dokładnie obserwować kolor, możesz poruszać przedmiotem w każdą stronę, możesz dokładnie przyjrzeć się kształtom. Ale jeśli zrobisz dobre zdjęcia z wielu kątów, osiągniesz równie dobre rezultaty.

Jest jeszcze jedno pytanie warte przemyślenia. Czy jeśli ktoś patrzy na Twój obraz, myśli czy był on malowany ze zdjęcia czy z natury? Czy to naprawdę takie ważne? Czy nie jest ważniejszy efekt? Naprawdę, dla mnie nie ma żadnego znaczenia kto jak maluje. Ja jestem szczęśliwy, że mogę podziwiać piękne obrazy.

Zawsze prostuję akwarele po skończeniu malowania, kiedy są już całkowicie suche. Robię tak: kładę na podłogę czysty papier, na papier kładę akwarelę obrazkiem w dół. Z tyłu akwareli nanoszę warstwę wody, ale nie dużo, tylko zwilżam tył. Na to kładę czystą kartkę i ciężkie książki. Zostawiam na noc i rano akwarele są płaskie jak powierzchnia lustra.

Są trzy główne powody dlaczego to robię:

  1. taśma pomaga utrzymać papier płasko;
  2. biała ramka wygląda ładnie i schludnie po skończeniu malowania;
  3. biała ramka jest pomocna do tego, aby przyczepić obraz do passe-partout. Można ją wykorzystać, dzięki czemu passe-partout wejdzie tylko minimalnie na sam obraz.

Zazwyczaj zanim zacznę malować przyklejam papier taśmą malarską z czterech stron do tablicy malarskiej. I zaczynam malować. Jeśli maluję coś botanicznego zazwyczaj w ogóle nic nie robię z papierem, tylko od razu maluję. Jeszcze się nie zdarzyło, żebym przed malowaniem moczył papier, ale może to dlatego, że mój standardowy format to 41 x 31 cm i papier nie faluje mi aż tak mocno, żeby mi to przeszkadzało.

Tutaj znowu trzeba powiedzieć, że nie ma najlepszej metody. Chyba nigdy nie próbowałem malować tła fragmentami, chociaż zawsze mam w głowie ten sposób i to, że muszę w końcu spróbować. Lubię przykrywać moje główne obiekty na obrazie płynem maskującym i malować całe tło na raz, nie martwiąc się o te rzeczy pod płynem. Taka metoda sprawdza się dobrze szczególnie w obrazach, gdzie tło jest dość jednolite i chcemy osiągnąć gładki wygląd. Jeśli tło jest bardziej złożone, zapewne malowałbym je partiami lub połączyłbym dwie metody: najpierw na całość naniósłbym główne kolory, a po wyschnięciu malował fragmentami.

Nie robię tego. Szczerze mówiąc nigdy nie robiłem. Ale odpowiednie tony w obrazie są bardzo, bardzo ważne! Czasami zamieniam zdjęcie gotowego obrazu na obraz czarno-biały i patrzę jak to wygląda. Tony są jedną z najważniejszych rzeczy jeśli chodzi o malowanie. Jeśli tonalnie obraz jest dobry, nie będzie wyglądał płasko. Tonami można stworzyć kontrast, dzięki czemu obraz będzie jeszcze bardziej wyglądał trójwymiarowo.

To zależy od tego jaki odcień ma wyjść ostatecznie. Jest wiele sposobów. Na przykład:

  1. dodaję Ultramarine Blue. Jeśli jest za niebiesko czasem dodaję Quinacridone Gold. Jeśli jest za ciepło dodaję Phthalo Green lub więcej Sap Green;
  2. dodaję czerwieni. Jeśli jest za ciepły, dodaję Ultramarine Blue i więcej Sap Green;
  3. dodaję Perylene Green PBk31, który jest bardzo ciemną zielenią. Wtedy jeśli trzeba dodaję żółty lub więcej Sap Green.
    Jest wiele możliwości i nie ma jednego dobrego sposobu. Ogólnie lubię dodawać niebieski lub czerwony i patrzeć co się dzieję.

To bardzo trudne pytanie, bo jest tyle świetnych książek, a ja kocham je wszystkie. Moją pierwszą książką o malowaniu kwiatów była wydana po polsku „Malujemy kwiaty” Janet Whittle. Moja akwarelowa przygoda zaczęła się od tej książki i naprawdę wiele się z niej nauczyłem. Inna książka Janet (po angielsku) „Janet Whittle’s Watercolour Flowers” jest również bardzo dobra i poleciłbym je obydwie. Nie mam jeszcze wielu książek, które jestem pewien, że są bardzo cenne, bo znam obrazy autorów. Na mojej liście książek, które muszę mieć są między innymi: „Glorious Garden Flowers in Watercolor” Susan Harrison-Tustain (koniecznie), książki Soon Y. Warren, Joyce Faulknor, Ann Pamber, Jan Kunz.

Jeśli chodzi o malarstwo botaniczne po polsku też jest tylko jedna książka na ten temat „Kurs malowania akwarelami. Kwiaty” autorstwa Billy Showell. Polskie wydanie jest kiepskie w porównaniu z wersją angielską. Angielskie wersje książek Billy są wszystkie naprawdę godne polecenia. Uwielbiam je wszystkie, jest tam mnóstwo praktycznych rad, dokładnych opisów, bardzo dobrej jakości zdjęć i pięknych obrazów. Od Billy zaczęła się moja botaniczna przygoda. Jej tutoriale online są najlepsze jakie widziałem, a Billy jest świetną nauczycielką. Uwielbiam też „Botanical Sketchbook” Mary Ann Scott, chociaż z tej książki nie dowiesz się jak malować. To droga Mary Ann przez dwuletni kurs botaniczny. Pokazuje tam swoje zmagania, szkice, prace na zaliczenia i dzieli się informacjami o tym jak przez ten kurs przejść (kurs organizowany przez SBA – Society of Botanical Artists). Inne ciekawe książki to „The Art of Botanical Painting” Margaret Stevens, „Exotic Botanical Illustration with the Eden Project” Rosie Martin, Meriel Thurstan. I wiele, wiele innych!

Mam małą tubkę białej tempery. Używam jej czasami do malowania malutkich włosków na roślinach, włosków na motylach czy futerka na pszczole i refleksów na skrzydłach. Nigdy nie używam jej do tworzenia rozjaśnień. Jeśli zatrzymasz biel papieru tam, gdzie są rozjaśnienia (albo poprzez użycie płynu maskującego albo przez omijanie danego fragmentu) otrzymasz o wiele czystsze refleksy niż używając białej farby. Mimo to, nie mam nic przeciwko używaniu białej farby. Powtórzę się – jeśli coś jest dla Ciebie przydatne, jeśli Ci pomaga, jeśli rezultat Ci się podoba – używaj tego, czemu nie. Przecież nikt Ci nie zabroni. Jest wielu znanych artystów, którzy używają mnóstwo białej farby do rozjaśnień, refleksów i innych rzeczy i nie ma co się tym przejmować. Farby są po to, żeby ich używać.

Nie mam czarnej farby, ale nie mam nic przeciwko jej używania. Jeśli u Ciebie się sprawdza, użyj jej. Ja używam czerni bardzo rzadko i jakoś nie czuję jak na razie potrzeby kupowania tego koloru. Zawsze jeśli potrzebuję czarny kolor mieszam ze sobą inne kolory. Na przykład jedną z moich ulubionych kombinacji jest Perylene Green PBk31 z Winsor Red Deep (lub Pyrrol Crimson) PR264. Ta mieszanina daje idealną czerń. Duży zakres czerni można uzyskać poprzez zmieszanie trzech kolorów podstawowych lub kolorów przeciwstawnych. Spróbuj zmieszać czerwony z zielonym. Możesz też dodać niebieskiego lub fioletowego do takiej mieszaniny.

Papier prasowany na gorąco (hot pressed – HP) ma bardzo gładką powierzchnię. Nadaje się idealnie do malowania obrazów z dużą ilością detali i używam go głównie do malowania w stylu botanicznym. Papier prasowany na zimno (cold pressed – CP) ma mniej lub bardziej wyraźną teksturę i jest dobry do mniej szczegółowych obrazów. Używam go głównie do malowania tego, co nie jest stylem botanicznym. Można używać w tym wypadku też papieru prasowanego na gorąco, ale w drugą stronę (malarstwo botaniczne na papierze CP) byłoby już trudniej, bo na teksturowanej powierzchni trudniej uzyskać ostre krawędzie i precyzyjne detale.

Używam Fluid Masking Film produkowanego przez Talensa. Jest szary, bardzo dobrze widoczny na papierze i nigdy nie miałem z nim problemów.

Chodzi o wzorniki pokazane we wpisie Baza akwarelowych kolorów. W pierwszym kwadracie testowałem mokre na mokre. Następny prostokąt z czarnym paskiem po lewej to pole, gdzie testowałem transparentność/krycie. W polu poniżej chciałem zobaczyć jak będzie wyglądał efekt soli, ale uświadomiłem sobie, że sól na różnych papierach tworzy różne wzory i to nie ma sensu. Zamalowałem więc prostokąt mokre na suche. I w końcu pasek na dole, na brzegu wzornika, służy do porównania koloru z konkretnym przedmiotem. Wystarczy przyłożyć wzornik do czegoś i porównać kolory.

Może zabrzmi to szalenie, ale wszystkie rysowałem i wycinałem sam.

Pędzle od numeru 00 do 6 przechowuję w czarnym pudełku, które dostałem kupując pędzel nr 5 Winsor&Newton serii 7. Większe pędzle trzymam zwyczajnie, włosiem do góry, w czarnym, metalowym pojemniku na długopisy.

przechowywanie-pedzli

Szukaj pędzli mniej znanych firm, które mają w ofercie pędzle sobolowe/kolinsky. U nas w Polsce mamy na przykład pędzle Kozłowskiego. Bardzo długo używałem serii 309 tej firmy. Pędzle są tanie i bardzo dobre. Poza tym można też znaleźć inne syntetyczne lub mieszane pędzle, które są zawsze tańsze, a dadzą równie dobry rezultat podczas malowania. Niektóre sklepy mają też podział na pędzle serii profesjonalnej i studenckiej. Studencka jest zawsze tańszą alternatywą, np. pędzle Winsor&Newton Cotman. Pędzle Lineo też są bardzo dobre. Poza tym Rosemary&Co., Da Vinci, a nawet pędzle z Empiku, które nie mają oznaczeń na trzonkach, dobrze się sprawdzają. Szukaj tylko miękkiego włosia.

To moje zwykłe pędzle Raphael, ale nakleiłem na ich trzonki taśmę washi z kwiatowym motywem. Dlaczego? Z kilku powodów, między innymi dlatego, że chciałem wyróżnić te dwa pędzle spośród całej reszty z czarnymi trzonkami. Teraz od razu widzę za który pędzel chwycić

pedzle-raphael-z-washi

Moje główne pędzle to pędzle firmy Raphael seria 8408. Mam numery 6, 4 i 2, ale używam głównie 6 i 2. Mam też pędzle Winsor&Newton serii 7 o numerach: 00, 1, 3 i 5. Wszystkich tych pędzli używam głównie do malowania prac botanicznych. Są świetne, choć cena nieciekawa. Musze jednak powiedzieć, że po zakupie pędzla nr 6 przestałem używać wszystkie inne jakie miałem. Dziś, po kilku latach, pędzel cały czas jest jak nowy. Mam też większe pędzle, których używam do malowania większych prac. Więcej informacji na temat moich pędzli znajdziesz we wpisie Pędzle do akwareli.

Użyj tzw. blending medium do farb akwarelowych. To medium spowalniające schnięcie. Znajdziesz je w sklepach plastycznych i online.

Nie trzeba, ale polecam jednak zamykać, jeśli jest taka możliwość albo zastosować inny rodzaj przykrycia dlatego, że wszędobylski kurz będzie osiadał na farbach i później podczas malowania może być bardzo denerwujący, a ciężko się go pozbyć.

Tak, niektóre z nich popękały w mojej dużej porcelanowej palecie (pierwszą, która pękła, był Cobalt Green Turquoise PG50), ale nie ma to dla mnie żadnego znaczenia i nie jest to niczym nienormalnym. Pod jednym z moich filmików Dominic zaproponował takie rozwiązanie dla tych, którym bardzo zależy na utrzymaniu mniej zwartej konsystencji: „Sposobem na zapobiegnięcie pękaniu jest dodanie 2-3 kropli gliceryny roślinnej do farby i zmieszanie ich zanim farba zaschnie. Kiedy farba zaschnie będzie w półwilgotnym stanie (będzie na tyle sucha, żeby zostać w przegródce palety, ale delikatnie miękka w dotyku). Możesz też użyć miodu w ten sam sposób, dodając 2-3 krople”.

Moim zdaniem o wiele lepiej kupić pojedyncze kolory niż cały gotowy zestaw. Kiedy kupujesz zestaw, zazwyczaj jest w nim kilka kolorów, których użyjesz bardzo rzadko lub w ogóle (ale musisz za nie zapłacić). Kupując pojedyncze kolory możesz zdecydować które kolory naprawdę potrzebujesz i ustalić swoją własną paletę barw. Nie musisz płacić za wszystkie kolory w zestawie.

Nie. Możesz ją oczywiście zostawić do wyschnięcia, ale nie musisz. Możesz używać farby świeżo wyciśniętej z tubki.

Farby akwarelowe są zupełnie inne niż farby olejne, które po zaschnięciu są bezużyteczne. Jeśli wyciśniesz farbę akwarelową z tubki na paletę, farba w końcu zaschnie, ale akwarele są farbami wielokrotnego użytku. Jeśli zaschną, wystarczy kilka kropli wody żeby je aktywować i są gotowe do używania jeszcze raz, i kolejny raz, itd. To naprawdę nie ma znaczenia, czy akwarele zaschną, czy nie, bo nadal możesz ich używać nawet po długim okresie nieużywania. Nie ma więc konieczności czyszczenia palety po każdym malowaniu z farby, której się nie wykorzystało. Możesz ją użyć następnym razem.

Używam i takich, i takich, w zależności od tego, co maluję. Jeśli maluję coś małego lub coś w stylu botanicznym, używam kostek, bo nie potrzebuję dużo farby. Pudełko z kostkami jest bardzo poręczne i można je wszędzie zabrać. Jeśli maluję coś większego i muszę używać większych pędzli, wtedy używam mojej dużej porcelanowej palety, gdzie mam farby wyciśnięte z tubek. Więcej o moich farbach i paletach dowiesz się z wpisu Jakie wybrać farby akwarelowe.

Nie mam ulubionego producenta. Używam tylko farb serii profesjonalnej i nie mogę powiedzieć, że któraś firma jest lepsza od innej. Wszystkie farby serii profesjonalnej są bardzo dobre. Więcej o moich farbach dowiesz się z wpisu Jakie wybrać farby akwarelowe.

Używam głównie farb Winsor&Newton i Daniel Smith. Więcej o moich farbach możesz dowiedzieć się z wpisu Jakie wybrać farby akwarelowe.