Kieliszki

Ogólne informacje:
– papier Canson Fontenay
– rozmiar samego obrazu 37,5 x 27 cm
– akwarele Białe Noce (White Nights)
– użyte pędzle: głównie okrągły Kozłowski seria 309 nr 7, poza tym wiewiórka Pure Squirrel nr 000 do większych powierzchni i cieniutki rigger Renesans nr 3/0 do nałożenia płynu maskującego w miejsca blików świetlnych; ponadto suchy, płaski pędzel do zdejmowania nadmiaru farby, tworzenia efektów światła i jakiś bliżej nieokreślony malutki pędzelek do namalowania cienkich linii na nóżce dolnego kieliszka

1. Rozpoczynam jak zwykle od szkicu. Tym razem musiałem zrobić go z jednej strony dość dokładnie, żeby oddać w pełni rzeźbienia na zielonym kieliszku, a z drugiej strony nie chciałem za dużo ołówka szczególnie przy dolnym kieliszku, bo chciałem, żeby ołówek nie prześwitywał przez szkło. Geometryczne kształty najlepiej malować płaskim pędzelkiem, tak jak robi to np. Joyce Faulknor, ale akurat takiego odpowiedniego pędzla nie mam, więc trzeba było sobie radzić tym co jest.
Malowanie zaczynam od rzeźbień na zielonym kieliszku. Stosuję zarówno technikę mokre na mokre jak i mokre na suche. Dość problematyczne jest to, czy malować najpierw jasne, później ciemne czy odwrotnie. Moje „szklane, akwarelowe guru”, wspomniana Joyce, proponuje, żeby zaczynać od ciemnego, a potem robić „glazing”, czyli po naszemu lawowanie wielobarwne: na już suchą farbę nakładamy kolejną warstwę tak, aby jedna wpływała na drugą. Bardzo dobry sposób dający świetne efekty, warto z tej techniki korzystać malując akwarelami. W tej pracy stosowałem chyba wszystkie możliwe techniki.

2. Dalszą część kieliszka malowałem techniką mokre na mokre. Zwilżyłem najpierw papier w tym miejscu, a później dodawałem kolory. Chciałem uzyskać łagodne przejścia barwne, rozmyte plamy, które tworzy szkło.

3. Teraz maluję materiał leżący pod kieliszkiem. I tu uświadomiłem sobie, że lepiej było to zrobić odwrotnie, tzn. najpierw namalować materiał, a później, jak już dobrze by wyschło, używając lawowania namalować szkło. Ale było już za późno.

4. Zdjęcie, z którego korzystałem, robiłem latem, kiedy świeciło mocne słońce tworząc ostry cień kieliszków. Chciałem właśnie taki efekt otrzymać – kolorowego, mocnego cienia. W akwareli niezwykle ważną rolę odgrywa światło i cień.

5. Pierwsza warstwa dolnego kieliszka. Zaczynam od jasnych kolorów, bo łatwiej je później w razie czego przyciemnić. Zazwyczaj zawsze najpierw maluję za jasne kolory, bo boję się zbyt mocnego kontrastu później i zazwyczaj zawsze to nie ma sensu, bo później stwierdzam, że można by coś bardziej skontrastować.

6. Kolejne, coraz ciemniejsze warstwy na kieliszku. Na takim szkle jest mnóstwo szczegółów, co utrudnia zadanie, a malowanie fragmentami wydaje się bezsensowne – tzn. wydaje się, że poszczególne plamy nie mają sensu, bo skąd tu  taki i taki kolor, albo taki i taki kształt, ale w końcu okazuje się, że jednak wszystko ma sens i układa się w ładną całość.

7. Jeszcze tylko nóżka, w której odbijają się pasy z materiału pod spodem. Dzięki płynowi maskującemu na kieliszku mogłem zostawić czyste, niezamalowane plamki tworzące odblaski.

8. Kolejnym etapem było namalowanie cienia dolnego kieliszka. Całość malowałem techniką mokre na mokre, żeby utworzyć delikatne przejścia barw. Kiedy wszystko wyschło malowałem mokre na suche dodatkowe delikatne paski jakie rzucał cień kieliszka.

9. Najpierw namalowałem wszystkie czerwone pasy, później niebieskie. W miejscach, gdzie pada cień pomalowałem pasy jeszcze raz ciemniejszym odcieniem. Dorobiłem też paski prześwitujące przez dolny kieliszek i ostatecznie zdjąłem płyn maskujący. I gotowe!

Zapraszam też do obejrzenia filmu.