Jeśli chodzi o malowanie, nie znoszę stwierdzenia, że coś się „powinno” albo „nie powinno”. Każdy robi to, co uważa dla siebie za najlepsze, a inni mogą ewentualnie doradzić, ale nie mówić, że tak się powinno albo nie. Jeśli znanym malarzom ktoś kiedyś powiedziałby, że nie powinni malować tak, czy inaczej, to cały czas wszyscy malowaliby tak samo i nie byłoby tylu kierunków w sztuce. Jeśli lubisz malować ze zdjęć, rób to. Jeśli Ci to pomaga, rób to. Nikt przez to nie cierpi. Moim zdaniem, jeśli coś Ci pomaga, to po protu tego używaj, rób to, dlaczego nie. Nie ma absolutnie niczego złego w malowaniu ze zdjęć i ja też maluję ze zdjęć. Spróbuj namalować wieloryba z natury. Powodzenia! Nawet jeśli zaczynam malować kwiaty z natury, zawsze robię dziesiątki zdjęć, żeby później mieć się do czego odnieść, bo kwiaty mogą zwiędnąć zanim ja skończę malować. Oczywiście jest wiele zalet w malowaniu z natury: możesz dokładnie obserwować kolor, możesz poruszać przedmiotem w każdą stronę, możesz dokładnie przyjrzeć się kształtom. Ale jeśli zrobisz dobre zdjęcia z wielu kątów, osiągniesz równie dobre rezultaty.

Jest jeszcze jedno pytanie warte przemyślenia. Czy jeśli ktoś patrzy na Twój obraz, myśli czy był on malowany ze zdjęcia czy z natury? Czy to naprawdę takie ważne? Czy nie jest ważniejszy efekt? Naprawdę, dla mnie nie ma żadnego znaczenia kto jak maluje. Ja jestem szczęśliwy, że mogę podziwiać piękne obrazy.